Dzień dobry!mam pytanie odnośnie konfliktu syrologicznego.Mamy z męzem tzw. sprzęzenie konfliktowe (ja rh-, mąz rh +).Prawie trzy lata temu urodziła nam się córeczka z grupą krwi A Rh+.Po porodzie dostałam zastrzyk (nie wiem jak się nazywa ale przy tego rodzaju problemie jest podawany po porodzie).Interesuje mnie jak będzie to wyglądać przy drugim dziecku.Mówiono nam, ze w dzisiejszych czasach konflikt występuje bardzo rzadko i po to te zastrzyki ale czy na pewno?I jeszcze jedna rzecz:ktoś powiedział nam, ze przy takiego rodzaju problemie rodzą się (szanse na przezycie mają) osobniki tej samej płci co pierwsze dziecko (czyli, ze jak się ma pierwszą córkę to nie będzie się miało syna).CZy to prawda czy tylko jakiś mit?A moze kiedyś tak było?Proszę o odpowiedź
Cytat:
a to sie zaczelo wraz z rozwojem rolnictwa o czym napewno wiesz...
wraz z rozwojem rolnictwa i związanym z tym "społecznym podziałem pracy" ludzie zaczęli się rozmnażać dlatego, że zaczęli prowadzić osiadły tryb życia i mieli wystarczającą ilość pożywienia.
Wcześniej te grupki łowców zbieraczy nie miały żadnych specjalizacji (każdy tylko łaził po lesie i szukał jedzenia, nie było "zawodów") i rodzina musiała odczekać min. 4 lata kiedy to pierwsze dziecko było na tyle duże, że mogło nadążyć za nimi w codziennych wędrówkach.
Cytat:
Wg biologii najlepszą kandydatką na matkę jest kobieta pomiędzy 21 a 26 rokiem życia (pierwsze dziecko). Ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że tak młoda osoba rzadko nadaje się do małżeństwa, co dopiero na matkę.
rzadko nadaje się do małżeństwa? no chyba żartujesz...
oczywiście jeśli masz na myśli te słabo odżywione "niekobiece" kobiety, jakich jest w dzisiejszych czasach pełno to tak
Nie mówiłam tu o budowie fizycznej i zdolności do reprodukcji. Dzisiejszy świat stawia przed matkami wiele wyzwań (wychowawczych), a najłatwiejszym z wszystkich wyzwań jest spłodzenie, donoszenie i urodzenie dziecka. Najtrudniejszym wychowanie spełnionego, dojrzałego, szczęśliwego człowieka. Nie jesteśmy zwierzętami, które mają się tylko bezmyślnie namnażać.
Mam takie pytanie, moja koleżanka ma torbiela na sledzionie w wielkosci pomarańcza, termin porodu ma na 26.04.2009 ,zanim zaszła w ciąży to już go miala, lekarz prowadzacy ciążę na począdu powiedzial ze ze względu na wielkosc torbiela będzie miala cesarkę a teraz gdy jest w szpitalu to ordynator jest za tym aby poród byl normalny,ale musi się jeszcze skonsultowac z hirurgiem w Poznaniu, w tej chwili jest w Nowej Soli, ciąza przebiegala prawidlowo , będzie to chłopiec i pierwsze dziecko,waga ok.3 kg ( wiek przyszłej matki 22 lata ), koleżanka bardzo sie obawia że w czasie porodu może dojśc do pęknięcia Torbiela i dla tego chciała by miec porud CC a w związku z tym wiążących sie powikłań. Pytanie, czy jej poród normalny mogł by zaszkodzic dziecku i jej ? w jakich przypadkach nie ma przeciw wskań do takiego porodu ?.
Wiesz co tak naprwdę chodzi mi o to żeby były dobre warunki,bo lekarze i pielęgniarki podejrzewam że wszędzie będą tacy sami.A tam jest wyremontowany oddział.Niedawno moja znajoma rodziła w Policach z pająkami na ścianie,takiego czegoś chciałabym uniknąć.Pierwsze dziecko rodziłam w Schwedt,więc tutaj pewnie długo tak nie będzie.A u nas to i tak trzeba najpierw prywatnie chodzić do lekarza który pracuje w szpitalu żeby potem jak już będziesz w szpitalu miał dobre podejście do ciebie.Poza tym chciałbym mieć cc na życzenie:) I muszę znaleźć kogoś kto to zrobi:)
witam .potrzebuje pomocy.nie do konca wiem czy nalezy mi sie Maternity Allowance.prace zaczelam kilka dni wczesniej,zanim dowiedzialam sie ze jestem w ciazy.jestem teraz w 23 tygodniu ciazy i zamierzam odejsc z pracy po 30 tygodniu ciazy.wczesniej nie pracowalam nigdzie.czy bede otrzymywac Maternity Allowance?zarabiam 62 funty tygodniowo.pracuje 10 godzin tygodniowo.wiec nie kwalifikuje sie do SMP. prawdopodobnie nie otzrymam ani MA ani SMP czy wobec tego o cos innego moge sie starać.jest to moja druga ciaza,otrzymujemy juz dodatki na pierwsze dziecko.moze moge starac sie o jakis zasilek dla bezrobotnych-skoro zaraz skoncze pracowac?napislam do pracodawcy list ze zamierzam odejsc z pracy 30 marca a wiec dwa miesiace przed urodzeniem dziecka.dluzej nie moge pracowac bo to praca sprzataczki a wiec nie lekka.
Witam Pana dr Petera
Za dwa tyg bedę musiał iśc z moja córeczką (nasze pierwsze dziecko) do 1 wszej szczepionki.Wiele o tym dziadostwie skojarzonym czytałem i nie zamierzam podawac tego mojej córci.Jak pytałem lekarza o szczepionke nie skojkarzoną ( pierwsza na tężec itd 3w1) czy można dostac pojedyńczą to powiedziała mi że nie ma takiej mozliwośći. CZY TO PRAWDA CZY MNIEI ŚCIEMNIA?
Moja proźba ...
Jak mam zaczać ? Jaka pierwszą podać dziecku czy tą 3 w 1 czy da sie zalatwic pojedyńcze.
Czy jest Pan w stanie napisać w skrócie krótki swój plan szczepień wraz z nazwami szczepionek .....Jakieś porady ?
Bardzo dziękuje za odpowiedz :)
czesc babiszcza!
ja dzis mialam rano gosci, kolezanki moje lipcowe, potem polazłysmy z dziecmi do makdonalda, pelnia szczescia
najadłam sie jak bąk, ruszac sie nie moge, Wojtek sie przeleciał po dworze i padł, Czarek męczacy bo spiacy, ale zasnac nie chce
Olcia, pyszota leniwce, mniam, szkoda ze nie zdazylam nie łapcie choróbsk, to koszmar teraz jakis jest
Mysia, ja wiem co czujesz, najgorzej zostawic pierwsze dziecko, z następnymi idzie łatwiej
renia, ano, juz rok, jak jeczałysmy jak potępiency i gratki dla Wiki!!!
Mi na wszystkie dolegliwości pomógł. Nawet czasem badac nie musial i juz wiedział. Badania tylko to potwierdzały. Koleżanka mojej mamy rodziła po 40-tce, a była samotną matką i to było jej pierwsze dziecko. Miała problemy z donoszeniem. Zdajecie sobie sprawę, że jako ej lekarz prowadzący własnym atem zawiózł ją do szpitala... wg mnie coś takiego się nie zdarza. Zawsze rzetelnie odpowiada na moje pytania, problemy...
A miałam różne przejście z ginekologai. Np. pani na stolarskiej mnie zbadala a nastepnie w gabinecie zapalila papierosa. Nie mowiac juz o tym, ze osobie dopiero co wkraczajacej w "dorosle" zycie zapisala tablety bez zadych badan....masakra
Dlatego dla mnie istnieje tylko pan Franczak. Jest to jeden z 2 lekarzy, którym ufam bezgrancznie. Dodam tylko, że drugim lekarzem jest moje dentystka pani Malarz z Wlotowej...alem sie rozpisala
Widze,ze o cisnieniach rozmawiamy. Ja zadko mam 120/80 a najczesciej 140/90 Taka moja uroda
Monis ja juz na blogu pisalam,teraz juz wiem,ze nie wiadomo jeszcze czy zalatwili Ci miejsce w Lodzi... Wika co wieczor jak kladzie sie do lozka to mowi, "a teraz za malego dzidziusia Ernescika zdrowas....", to po tym, jak ja raz poprosilam,zeby sie ze mna pomodlila za Ernescika, ktory jest bardzo chory...
Misia jak rozumiem, siostry pierwsze dziecko i raczej nie jest starsza od Ciebie...
Justys mam tyle faktur,ze teraz zajrze najwczesniej wieczorem...
Magda u nas lalo i wialo przez ostatnie 2 dni, teraz ja chce slonce i susze...
Uff, zmykam do pracy, bo mnie noc zastanie...
Cytat:
Yo_ga79 -
ale gdyby ludzie się tak nad tym zastanawiali to by już dawno ostatni na Ziemi zgasił światło
ja tam uważam, że wcale nie musi być najpierw małżeństwo przez ileś tam lat, a później rodzicielstwo
mnóstwo tzw. wpadek (chcianych oczywiście ) kończyło się super szczęśliwymi rodzinami - jak np. u mojego brata ciotecznego
takie wieczne czekanie jest bardzo złym podejściem, bo na starość to powinniśmy bawić wnuki, a nie dzieci
Fajnie, że masz takie przykłady w swoim otoczeniu, ale czasem to trudno ocenić z zewnątrz. Wcale nie wiadomo, czy Twój brat cioteczny jest tego samego zdania.
Wg biologii najlepszą kandydatką na matkę jest kobieta pomiędzy 21 a 26 rokiem życia (pierwsze dziecko). Ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że tak młoda osoba rzadko nadaje się do małżeństwa, co dopiero na matkę.
Cytat:
Duzo bodziakow/pajacow/spochow trzeba kupic na poczatek ??
Startowac w rozmiarze 50/56 ??
Ja miałam pierwsze dziecko wielkości pilota od telewizora, więc używałam tych na 50-56 ponad miesiąc, ale w sumie można się bez tego rozmiaru obyć. Zakładasz 62 i podwijasz rękawek, a na śpiocha czy pajaca nieco długawego zakładasz skarpetusie (co i tak jesienią może być konieczne) i wszystko wygląda cacy a starczy spokojnie na 3 - 4 miesiące.
Jeśli dziecko będzie ulewać to może paprać po kilka kompletów ciuszków dziennie więc moim zdaniem minimum 10 sztuk zmian trzeba mieć (śpiochy i pajace oczywiście zamiennie - czyli koło 10 razem). Od razu się przyznam, że już teraz mam dla młodej dwa razy więcej, część po Hani a część z darów
Cytat:
Fajnie, że masz takie przykłady w swoim otoczeniu, ale czasem to trudno ocenić z zewnątrz. Wcale nie wiadomo, czy Twój brat cioteczny jest tego samego zdania.
Cytat:
Wg biologii najlepszą kandydatką na matkę jest kobieta pomiędzy 21 a 26 rokiem życia (pierwsze dziecko). Ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że tak młoda osoba rzadko nadaje się do małżeństwa, co dopiero na matkę.
rzadko nadaje się do małżeństwa? no chyba żartujesz...
oczywiście jeśli masz na myśli te słabo odżywione "niekobiece" kobiety, jakich jest w dzisiejszych czasach pełno to tak
ale u takich ludów Westona to popatrz sobie w jakim wieku kobiety zostawały matkami i jak dobrze wypełniały swoją rolę
żona mojego brata ciotecznego miała 23 lata, jak wyszła za mąż i urodziła córkę, moją chrześniaczkę
i jest naprawdę przykładną matką, w ogóle nie krzyczy, nie bije, na spokojnie wszystko tłumaczy - po prostu brać przykład
Może ktoś wie ile należy dać i kiedy $$$ przy porodzie?
No wiecie co, chyba przeginacie z takimi pytaniami... Jak już tak bardzo chcesz wiedzieć takie rzeczy to zapytaj normalnie doktora co ci ciążę prowadzi. Jeśli czujesz taką potrzebę to daj "w kieszonkę" coś tam, ale nie nakręcajcie się , że koniecznie musicie komuś zapłacić , a już proszę nie ustalajcie "cennika", bo potem narzekania , że korupcja - a kto tą korupcję prowokuje?
Gdy rodziłam pierwsze dziecko było przy mnie troszkę "roboty" i doktor zażartował, że za takie cerowanie to wódka się należy - no to dostał i obie strony były zadowolone. Przy następnych porodach nawet okiem nikt nie mrugnął , że mu się coś należy. Jeśli czujesz , że zajmują się tobą i maleństwem dobrze to podziękuj dołączając kwiaty czy słodycze czy co tam chcesz , a nie płać wg wyimaginowanego cennika.
To płacenie za poród to mam wrażenie , że takie jak opowieści ile to ksiądz za ślub bierze.
U Czesława Łuczaka "Pod niemieckim jarzmem" znalazłem że renty w Kraju Warty otrzymywał promil mieszkańców, wysokośc wahała się o kilkunastu do 40 mk.
W pierwszych miesiącach wojny władze okupacyjne Kraju Warty wypłaciły jednorazowy zasiłek w wysokości przedwojennej renty pomniejszony o 10 %. Zasiłek ten dostali inwalidzi powyżej 45 roku zycia i z 45 % niezdolnością do pracy oraz wdowy po poległych w PWS mające dzieci na utrzymaniu i przekroczone 50 lat.
W kwietniu 40 zasiłek otrzymali inwalidzi z 65 % niezdolnością do pracy.
Łuczak pisze że w kwietniu 40 pozwoliły jeszcze na dwukrotnie na pobranie takiego zasiłku ale tylko inwalidom z 65 % niezdolnością do pracy.
Pewnie na święta ale to tylko moje domysły, czy wie ktoś dokładniej kiedy je wypłacono.
Może OT ale warto wspomnieć o wysokości zasiłków dla bezrobotnych, który wynosił 4,50 mk na tydziń plus 2,10 mk na pierwsze dziecko i maks. 1,20 na każdego kolejnego członka rodziny.
Zasiłek ten nie przysługiwał powstańcom śląskim i wielkopolskim, wdowom i sierotom po poległych żółnierzach września 39, Żydom
Amerykanin Thomas Beatie właśnie przeżywa wszelkie niedogodności kobiety w ciąży. Już za około siedem miesięcy urodzi kolejne dziecko. - Czuje się dobrze - mówił w wywiadzie dla słynnej amerykańskiej dziennikarki Barbary Walters ze stacji ABC News.
Transseksualista Thomas Beatie pierwsze dziecko - dziewczynkę imieniem Susan - przywitał po blisko 40 godzinnym porodzie 29 czerwca. Kolejne ma przyjść na świat 12 czerwca.
Sprawa trafiła na czołówki mediów wiosną, po tym jak Beatie opublikował w magazynie "The Advocate" artykuł ujawniający, że będąc - legalnie - mężczyzną jest w ciąży. Zaraz potem wybuchły kontrowersje i wielka debata na temat rozumienia pojęcia "płeć". - Byłem w szoku, że [informacja - red.] obiegła cały świat w 24 godziny - mówił dziennikarce ABC News.
Cały wywiad ABC wyemituje w piątek, ale już teraz jego fragment stacja opublikowała na swojej stronie internetowej.
Thomas dziewczynką
Thomas Beatie urodził się jako Tracy, ale - jak podkreśla - nigdy nie czuł się jak dziewczynka. - Nie lubiłem dziewczęcych rzeczy - mówił. Wychowywał się na Hawajach. Kiedy miał 12 lat, jego matka popełniła samobójstwo. Dwa lata później stanął do konkursu Miss Nastolatek Hawajów i... dotarł do finału. - Pamiętam, że czułem się niekomfortowo na scenie - wspominał.
W wieku 24 lat Thomas Beatie wszedł w homoseksualny związek z Nancy - jego obecną żoną. Zamieszkali razem z jej dwiema córkami z wcześniejszego małżeństwa.
Thomas mężczyzną
Na zmianę płci Beatie zdecydował się dziesięć lat temu. Przeprowadzone wówczas testy psychologiczne potwierdziły, że identyfikuje się z mężczyzną. Jego ciało zaczęło zmieniać się za sprawą zażywanego testosteronu. - Mój głos zaczął się zmieniać - opowiadał. - Moje kości stawały się mocniejsze (...) zacząłem zapuszczać zarost.
Jednak nie utracił wszystkich kobiecych cech.
Video
Oj, to chyba mnie źle zrozumiałaś.
Moje wypowiedzi:
Cytat:
niestety, wokoło widać wiele przypadków, kiedy rodzice decydują się na pierwsze dziecko, potem dziecko więcej czasu spędza z dziadkami, opiekunkami czy w żłobkach niż w domu z rodzicami.
Mi chodzi o przypadki, kiedy dziecko spędza więcej czasu z dziadkami niż z rodzicami, no chyba że u Ciebie też tak jest.
Cytat:
Potem decydują się na drugie, no bo przecież ich pierwsze dziecko musi mieć rodzeństwo, i znowu to samo, dzieci są wychowywane przez dziadków, opiekunki czy żłobek.
Tutaj mi chodziło o dzieci, które są wychowywane przez dziadków, a niestety takich przypadków znam trochę.
Moim zdaniem to rodzice powinni wychowywać swoje dzieci, a nie dziadkowie. Oczywiście nie mam nic przeciwko dziadkom, sama często zostawiam u swoich rodziców swojego synka. Jednak mi chodzi o to, że często rodzice, widząc, że dziadkowie z chęcią opiekują się ich dzieckiem, wykorzystują to, i dochodzi do tego, że ich dziecko jest przez dziadków wychowywane. A chyba nie o to chodzi.
Pozdrawiam
witam
Te-reniu
Andan fajnie z mieszkankiem Dałaś radę ze wszystkim w ciąży, dzielna dziewczyna To z drugim dzieciątkiem też dasz radę Ja mimo wszystko będę namawiac na drugiego bobaska, ale decyzja jest Wasza Jasne, że rozumiem i wiem, że masz obawy, to trudna decyzja tym bardziej, że pierwsze dziecko juz takie fajne, odchowane, można super się z nim dogadać, a tu nagle malutkie dzieciątko.... zastanówcie sie dobrze z M i podejmijcie słuszne decyzje
Ateczko no ja mam nadzieję, że N będzie juz w miare spokojnie działac bo ja też troszkę jestem od Was Wrześniówki uzalezniona Tutaj najczęściej zagladam, mimo, że Milena z Listopada to jakoś na tamtym wątku nie do końca moge sie odnaleźć chociaz czasem cos tam piszę
Milena nauczyła się wychodzić z łóżeczka gdy szczebelki ma włożone.... mieści sie wam to w głowach Wstawię zdjęcie pokoiku dzieciaków to możecie sobie zobrazowac jak ona wyłazi.... wchodzi na barierkę łóżka Bartka, przekłada noge i chlup na łóżko i ucieka.....
Cytat:
Na 12 lat bezwzględnego więzienia skazał we wtorek Sąd Rejonowy w Słupsku (Pomorskie) 56-letniego Stanisława K. za zmuszanie jednej ze swoich nieletnich córek do kazirodczych stosunków
Dorosła obecnie dziewczyna kilkukrotnie usiłowała popełnić z tego powodu samobójstwo. W zeszłym roku została matką dziecka swojego ojca. Wcześniej dwukrotnie była z nim w ciąży. Pierwsze dziecko poroniła, gdy miała 16 lat, drugie zmarło zaraz po porodzie.
Proces Stanisława K. toczył się z wyłączeniem jawności. Wiadomo jedynie, że prokuratura oskarżyła go o zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem, gdyż - jak ustalono w śledztwie - mężczyzna zaczął zmuszać swoją córkę do seksu, gdy miała ona zaledwie 7 lat, do zgwałceń dochodziło zaś w obecności innych dzieci K.
Wyrok jest nieprawomocny.
Skazany Stanisław K. jest ojcem 21 dzieci - 10 ma ze swoją konkubiną, 10 z innymi kobietami, jedno - z własną córką.
Ja bym za jaja powiesił takiego skur****na...
Cytat:
* nie trafi mi się drugi raz tak grzeczne, rozkoszne i pogodne dziecko. Drugie będzie mieć na pewno napiecie mięsniowe, adhd, dystocję barkową i kręcz szyjny (to z tych łagodnych schorzeń, o porazeniu okołoporodowym nie chcę nawet pisać). I krzyczeć cały czas.
Wbiłam sobie w głowę, że skoro pierwsze dziecko miałam tak niewymagające to teraz muszę za to zapłacić Losowi
Cytat:
* warszawska Zośka mnie wystawi i będzie jeszcze gorzej niż na Karowej. Znów mi dadzą oksytocynę i zrobią masaże szyjki. Będą straszyć kleszczami i próżnociągiem. Wszystko pójdzie nie tak i moje dobre nastawienie będę sobie mogła w tyłek wsadzić.
Cytat:
* tym razem na pewno obkurczanie się macicy po porodzie będzie mnie boleć jak jasna cholera. To pewnik. Przeczytałam wątek o negatywnych zaskoczeniach i wszystkie podwójne matki tam pisały "poczekaj do drugiego porodu to ZOBACZYSZ jak to boli". Będą się ze mnie wylewać hektolitry obrzydliwej mazi (podczas pierwszego nic takiego mi się nie wydarzyło) i dopoją mi dziecko glukozą Maź będzie śmierdzieć, bo wszystkim śmierdziała. Jestem wyjątkiem, który nie miał ani mazi, ani śmierdzącej mazi. Ale drugi raz już mi się ta sztuka nie uda.
Cytat:
*i nigdy nie schudnę
no proszę Cię!
Kary mam takie same doświadczenie z oxy
Aniu tutaj przeczytaj sobie
Konflikt serologiczny:
Proces ten może być wywołany wówczas, kiedy niewielkie ilości krwi dziecka (jego krwinek czerwonych) przedostaną się do układu krążenia matki . Może to nastąpić na skutek krwawienia w drogach rodnych kobiety w czasie porodu i okresie przedporodowym, poronienia, usuwania nie chcianej ciąży.
Powstawanie przeciwciał odpornościowych w konflikcie Rh:
1. pierwsza ciąża (matka nie ma we krwi przeciwciał przeciwko krwinkom dziecka z antygenem Rh (+))
2. pierwszy poród (krwinki dziecka z antygenem Rh(+) przedostają się do krążenia matki)
3. po porodzie (organizm matki wytwarza przeciwciała odpornościowe przeciwko krwinkom dziecka)
4. konflikt Rh w następnej ciąży (istniejące we krwi matki przeciwciała odpornościowe przechodzą przez łożysko i niszczą krwinki dziecka z antygenem Rh (+)).
Wytworzenie przeciwciał odpornościowych w konflikcie Rh ma zwykle miejsce dopiero po urodzeniu dziecka. Dlatego też pierwsze dziecko na ogół nie jest narażone na działanie przeciwciał, które wytworzyła matka. Natomiast po porodzie organizm matki produkuje przeciwciała i w każdej następnej ciąży mogą one przechodzić z krwi matki do układu krążenia płodu i niszczyć jego krwinki, jeżeli dziecko odziedziczyło antygen Rh (+) po ojcu.
Dla wczesnego rozpoznania konfliktu serologicznego istotna jest znajomość grup krwi rodziców dziecka oraz ocena obecności i ilości (tzw. miana) przeciwciał odpornościowych we krwi kobiety ciężarnej (patrz dodatkowo: "Badanie przeciwciał odpornościowych u kobiet w ciąży"). Dla zapobiegania wytwarzania przeciwciał w organizmie matki przy istnieniu konfliktu Rh, w ciągu 72 godzin po porodzie podaje się jej immunoglobuliny anty-Rh (przeciwciała przeciwko antygenowi D układu Rh).
Moim zdaniem najważniejsze jest to, żeby był to odpowiedni moment dla rodziców. Na drugie dziecko warto się zdecydować jak się ma dobrą sytuację materialną (wiadomo, na dzieci wydaje się sporo), po drugie rodzice muszą wiedzieć, że będą mieć czas dla dwójki dzieci. Zalatani i zapracowani rodzice, którzy nie mają czasu dla pierwszego dziecka, moim zdaniem powinni się zastanowić nad drugim. A niestety, wokoło widać wiele przypadków, kiedy rodzice decydują się na pierwsze dziecko, potem dziecko więcej czasu spędza z dziadkami, opiekunkami czy w żłobkach niż w domu z rodzicami. Rodzice, w pogoni za pieniądzem, są tak zmęczeni, że po pracy nie mają już czasu ani siły na zabawę ze swoim dzieckiem. Potem decydują się na drugie, no bo przecież ich pierwsze dziecko musi mieć rodzeństwo, i znowu to samo, dzieci są wychowywane przez dziadków, opiekunki czy żłobek.
Ale się rozpisałam, akurat znam takich ludzi i dlatego tak napisałam, chociaż wiem, że nie wszyscy rodzice tak postępują i znam również wiele rodziców, a głównie matek, które same opiekują się swoimi dziećmi i dopiero decydują się na pracę jak dzieci pójdą do przedszkola.
28 sierpnia 1941 r. Franciszka Rachocka urodziła syna, który przeszedł do historii obozu RavensbrĂźck jako pierwsze dziecko tam urodzone. Kilka dni po porodzie odebrano jej dziecko, a ją odesłano do obozu. Rachockiej pozwolono donosić ciążę, a np. Niemkom, które były w ciąży z Polakami lub Rosjanami, ciążę przerywano (w 3, 5, a nawet 8 miesiącu). Pierwszą ciążę Niemki próbowano usunąć w 8 miesiącu. Kobiecie podano tabletki następnie naświetlano ją (nie wiem dokładnie na czym to polegało). Dziecko było na tyle silne, że przetrzymało wszystkie te próby. Po porodzie dziecko zostało uduszone i spalone.
Wrzesień i październik 1944 roku to okres licznych transportów kobiet z Warszawy, wiele z nich było w ciąży. Początkowo porody odbywały się z pomocą akuszerek-więźniarek. Dzieci przeważnie umierały kilka dni po porodzie lub rodziły się martwe. Dr Treite zeznała, że w RavensbrĂźck urodziło się 400 dzieci, z czego umarła połowa. Ciężarne kobiety jak i świeżo upieczone matki z dziećmi zagazowano w marcu 1945 r. Wiele dzieci zginęło w trakcie transportu do Bergen-Belsen.
Mam pytanie jak sprawa dzieci wyglądała w innych obozach? Czy jest jakaś książka poruszająca to zagadnienie (dzieci w obozach koncentracyjnych)? Zastanawiam się nad usuwaniem ciąży w obozie. Jak wiemy stosowano rozmaite metody aborcyjne, czy aborcjom poddawane były tylko Niemki? Jak traktowano ciężarne w obozie? Miały możliwość podjęcia lżejszej pracy (zwłaszcza pod koniec ciąży)?
Pozdrawiam
Po pierwsze Child Benefit jest teraz 20ÂŁ tygodniowo na pierwsze dziecko,a 13,20ÂŁ na kazde nastepne.
Maternity Allowance dostaniesz jak jestes self-employed co najmniej 26 tygodni przed data porodu i zarabiasz co najmniej 30ÂŁ tygodniowo przez 13 tygodni w tych 26 tygodniach.Dostaje sie 117ÂŁ z hakiem tygodniowo przez 39 tygodni(9 miesiecy) o ile twoje zarobki w tych 13 tygodniach byly wieksze niz te 117ÂŁ.Jezeli mniejsze,to dostaniesz 90% tego co zarobilas tygodniowo.Wiec jesli jestes self employed,to proponuje zarabiac przez 13 tygodni wiecej niz 117ÂŁ tygodniowo,bo oni zawsze wyplacaja te nizsza stawke.Czy to jasne?Mozesz zarobic tylko 30ÂŁtygodniowo przez 13 tygodni,ale wtedy dostaniesz tylko 27ÂŁ tygodniowo(90% z 30ÂŁ).
Mozna sie o to starac w Job Centre Plus chyba juz 11 tygodni przed terminem,albo po porodzie(byle nie za pozno,chyba 3 miesiace jak nie zlozysz po porodzie,to przepadlo).Nie ma znaczenia,bo i tak placa przez 39 tygodni,wiec niezaleznie od tego kiedy zaczniesz,dostaniesz te same pieniadze(im wczesniej zaczniesz dostawac,tym szybciej skonczysz,prosta kalkulacja).Potrzebujesz do tej formy potwierdzenie od poloznej,kiedy masz termin porodu(jakos sie to nazywa,ale zapomnialam,polozna bedzie wiedziala).Tyle.Mam nadzieje,ze pomoglam.
Jusi wprasza się do ciebie na obiadek za swoja porcję pomogę cie w przygotowaniu
Guglusia jakoś człowiek musi sobie radzić. Wolę mieszkać sam niż z rodzicami czy teściami. Ja od 18 roku życia nie mieszkam już z rodzicami i sama na siebie zarabiałam, także inaczej sobie nie wyobrażam. Nie raz jest ciężko ale co zrobić. Takie czasy że wszystko tyle kosztuje a żyć trzeba.
Witaj Niunia To twoje pierwsze dziecko? Napisz coś więcej
Kiwi bidulko ty nam się zapracujesz przy tym remoncie
Już się wykąpała i będę robić paznokcie
Alanko już miałam się dawno zapytać. Wy od początku chcieliście mieć taką przerwę wiekową między dziećmi. Wiem wścibska jestem przepraszam
Dziewczyny wy też pewnie miałyście wiele obaw w pierwszej ciąży Ja jestem świadoma że dziecko ból wynagrodzi ale obawy mam. Bo będę przed porodem sama bo nie mamy tutaj rodziny. Mąż w pracy i się boje co ja zrobię jak mnie bóle złapią. Czy mąż zdąży przyjechać do domu na czas
Cytat:
był czas, że jego nauki były zakazane, a księża byli mordowani
Cytat:
Kościół wiele razy Polsce pomógł
Cytat:
Może po prostu nie natrafiłeś na odpowiedniego człowieka.
trafiłem, w 1985 roku (będąc oficerem LWP), byłem zmuszony chrzcić swoje pierwsze dziecko w kościele za Głogówkiem (takie czasy fajne były, ale ty o tym wiesz przecież, dlatego możesz mi tu morały prawić), jakież było moje zdziwienie, gdy w poniedziałek, po niedzielnych chrzcinach zostałem wezwany do pułkowego oficera kontrwywiadu, a na stole zobaczyłem zdjęcia z kościoła, tychże chrzcin, ja ich nie zrobiłem - masz rację, nie "napotkałem" tego człowieka, ale to chyba dobrze dla jego zdrowia
Droga Siupo, pozbawianie mnie prawa do krytyki wypowiedzi niektórych funkcjonariuszy kościelnych stawia cię w dziwnym świetle, a kościołowi chwały nie przynosi, przez takich ludzi jak ty młodzież od kościoła właśnie się odwraca, młodzież nie znosi plastiku, "real is king", a dzisiejsza nasza poranna rozmowa utwierdza mnie w tym jeszcze bardziej, iż twe wypowiedzi prokościelne, z wiarą nie mają niewiele wspólnego. Boga w sercu noś, nie na breloczku.
A teraz merytorycznie, dla tych, którzy mego posta poprzedniego nie zrozumieli (jak Siupa), otóż. Boli mnie to, że niektóre osoby duchowne wypowiadają się w sprawach świeckich, w tym przypadku z oburzeniem o tym, że osoby, które były TW nie powinny zajmować eksponowanych stanowisk, natomiast wobec księży - współpracowników, "no problem"... to chyba nie do końca fair, nieprawdaż?
Tylko jawność i szczerość, czyni przyjaźnie, zakłamanie umiera samo...
Jakiś czas temu słuchałam w radio wypowiedzi jakiegoś profesora ginekologa bodajże z Krakowa.
Była mowa właśnie o porodach naturalnych i cesarskich cięciach.
Otóż profesor ten mówił,ze cesarskie cięcie jest najzwyklejszą oparacją,która moze nieść ze sobą ryzyko powikłań.
Mówił,ze cesarskie cięcia stały się po prostu modne.Kobiety naczytaja się jakichś magazynów dla kobitek ,w których ktoś,kto zupełnie nie wie na czym polega cesarskie cięcie zachęca młode kobiety w ciązy do takiego porodu i to one-te młode kobiety decydują o tym w jaki sposób ma przebiegać ich poród.Otóż nie powinno tak być.Kobieta powinna pozostawać pod stałą opieką lekarza prowadzącego ciążę i to on ma zdecydować.Jesli ciąża przebiega bez problemów zalecany jest poród drogami natury,ale jeśli wydarzą się okoliczności np. zagrażająca zamartwica płodu,wówczas należy wyknać cesarskie cięcie.
Do radio dzwoniły różne kobiety,aby wyrazić swoje zdanie.
Jedna z nich pamietam,że domagała się od lekarza cesarskiego cięcia,bo czuła ,ze coś jest nie tak (już nie pamietam ,jak to opisywała),ale prowadzacy lekarz "uwziął" się,aby rodziła drogami natury.I co się stało?
Otóż wystąpiły komplikacje i dziecko zmarło-ta kobieta wyraźnie była za cesarskim cieciem.
Ja od siebie dodam tyle,ze po cesarskim cięciu miałam powikłanie-zapalenie otrzewnej i ledwie z tego wyszłam-ale jestem zdania,że jesli należy wykonać cesarskie cięcie,to jak najbardziej,ale jeśli wszystko jest dobrze ,to jestem za naturalnym porodem-o wiele łatwiej jest się potem "pozbierać"-wiem ,bo pierwsze dziecko rodziłam w sposób naturalny ,owszem bolało jak diabli,ale nie kilkanascie godzin,bo jakieś 3 .Z resztą wolałabym, aby mnie bolało nawet kilkanascie godzin. niz przechodzić po cesarce to,co przechodziłam.Rozumiem,ze nie wszystkich to spotyka,ale fakty są takie,ze jest to operacja-ingerencja w ludzkie ciało i powikłania choć rzadkie,mogą wystąpić.
To tyle-tak od serca.
Hej dziewczyny to znowu ja :)
Mam do was pytanko, czy bedziecie swoim maluszkom kupowac nowe wozki czy uzywane ?
My mielismy w planach kupic taki http://www.twojedziecko.net/?atype=prod ... =1&id=2017 i oczywiscie jak przystalo na Juniora tatus wybral mu model z Alu felgami hihi. Tylko jest jedno ale.
Na sylwestra byli u nas zanjomi, ktozy maja cztero letnia corke no i tak przy okazji zgadalismy sie wlasnie o wozkach.
Wiadomo pierwsze dziecko chcieli dobry wozek zeby dlugo posluzyl, wiec kupili , no moze nie najdrozszy ale i nie tani, co sie okazalo mala jezdzila w nim pol roku pozniej nie chciala wsiadac bo od razu wpadala w histerie. Postanowili ze wstawia wozek do komisu, no i sprzedali go -po roku- nawet nie za polowe tego co za niego dali.
No i teraz mamy dylemat, wiadomo dziadkowie powiedzieli ze kupia wozek, ale czy jest sens wydawac qpe siana na wozek ktory po roku nie bedzie juz wart nawet polowe swojej ceny. czy lepiej kupic tanszy a tez dobry.
Cytat:
Alig_ napisał : "Tymczasem teraz od września odbyły sie może ze 4 godziny WF !!! (zaplanowane 1 godz w tygodniu). Z zaplanowanego basenu od początku roku nie odbyła sie połowa zajęć. "
Zdaje się , że pomieszałeś zajęcia z wf z basenem - bo to właśnie basenu jest zaplanowana 1 godz. w tygodniu, a zajęcia wf są w szkole i w I klasie podstawówki to jest bardziej zabawa ogólnorozwojowa niż konkretny trening. A basen niestety kuleje , moje pierwsze dziecko w II klasie (4 lata temu) chodziło już na zawody pływackie, drugie w II klasie nie potrafi jeszcze pływać ...
A tak swoją drogą to nie słyszałam o szkole w której dzieci trenowałyby karate ( siatkówka , piłka nożna, lekkaatletyka - tak ) -za take zajęcia zawsze trzeba było płacić.
Niestety wf u nas jest powiedziałabym "nienormalny". Nie polega na rozwoju fizycznym tylko na zaliczaniu sprawdzianów. Nie liczy się ćwiczenie i chęci tylko osiągi - a to niestety zniechęca.
Akacjo - nic nie pomyliłem mój syn ma w planie lekcji 1 godzinę WF w tygodniu i 1 godzinę basenu - wf się nie odbywa ponieważ Pani Nauczycilelka na godzinnie przeznaczonej na WF robi próby teatrzyku, zajecia plastyczne, spiewanie piosenek itp. Wszystko tylko nie zabawy ruchowe. Nie wymagam żeby uczyła ich grać w rugby lub koszykówkę chodzi o to aby przebrali sie w trampki, spodenki i koszulki (które kazała zakupić na początku roku szkolnego) i troche pobiegali i poszaleli. Basen nie odbywał się natomiast ponieważ były zawirowania z instruktorem, teraz jest juz dobrze i odbywa sie regularnie.
Karate i dodatkowe godziny basenu to dodatkowe zajęcia - opłacane przeze mnie. Nie są prowadzone w ramach zajęc szkolnych. Ale sęk w tym że gdybym ich nie zorganizował sam i syn byłby skazany tylko na szkolną edukację - to pod tym względem byłby bardzo poszkodowany.
Cytat:
Cytat:
A to od czego jest uzależniona wysokość macierzyńskiego, od podatku odprowadzanego od danej zarobionej kwoty ?
Z tego co ja zrozumiałam to od składki ZUS, jaką opłacasz. Czyli jak masz działalność to zwykle się wpłaca te najniższe możliwe składki i od tego obliczany jest macierzyński. Nie ma znaczenia ile zarabiasz Dobrze mówię? Swoją drogą, to na dzień dzisiejszy jaka jest wysokość macierzyńskiego przy wpłacaniu tej najniższej stawki ZUS? Przy założeniu, że nie korzysta się ze zwolnienia, tylko płaci pełną stawkę?
dokładnie tak jak piszesz galla a przy zwykłej składce ja dostałam coś ok. 1000zł/mc - ale ile dokładnie to nie wiem, będę wiedziała jak mi za sam wrzesień przyjdzie.
Cytat:
No i mam jeszcze jedno pytanie - czy będąc na macierzyńskim, przy prowadzeniu własnej działalności, można zarabiać, czyli np. wykonywać jakieś zlecenia?
Niestety nie, chyba, że działasz w spółce - wtedy spółka może działać (tak jest u mnie), ale ja nie mogę podpisać żadnej umowy, faktury, ani nic. Możesz urlop przerwać (oczywiście rezygnując ze świadczeń), ale nie wcześniej, niż po 14 tygodniach bodajże (a w ogóle na pierwsze dziecko przysługuje 18 tyg)
Ja pierwsze dziecko rodziłam przez nieplanowane cc. Odeszły mi wody, miałam skurcze i rozwarcie postępujące, ale Lenie spadało tętno. O 17:00 odeszły mi wody, o 19:00 byliśmy w szpitalu, o 21:00 miałam 3 cm rozwarcia i dostałam zzo. Potem zdecydwano o cc, bo ja miałam skurcz a Lenie spadało tętno. O 0:15 przyszła na świat przez cc. Wskazanie - zagrażająca zamartwica płodu. W sumie 7 godzin od odejścia wód i 5 od pierwszych bolesnych skurczy.
Lena poprostu nie chciała się urodzić. Ważyła 3800 i miała 58cm.
Iwo urodziłam 1 rok i 7 miesięcy później przez poród sn. Podczas całej ciąży miałam kontrolowaną bliznę po cc (podczas usg) czy wszystko z nią ok. I było ok. Poród siłami natury rozpoczął się ok. 3 rano (miałam wtedy już bolesne skurcze) o 5:00 miałam 3cm rozwarcia i poprosiłam o zzo. O 6:00 podali mi zzo. O 7:30 zzo przestało działać a lekarz nie chciał już dostrzyknąć kolejnej dawki bo koniec miał być blisko. O 8:55 na świat przyszedł Iwo. W sumie 6 godzin od pierwszych bolesnych skurczy.
Iwo ważył 4300 i mierzył 61cm.
Obydwa porody wspominam inaczej.
Pierwszy komfortowy, prawie bezbolesny, tylko blizna po cc ciągnęła dość długo... ale też nie jakos strasznie długo.
Drugi bolesny. Faza parta - miałam ochotę uciec, krzyczałam by ktoś urodził za mnie, rozrywający ból i niesamowite uczucie ulgi gdy już jest po.
Czy będziesz rodziła jak pierwiastka?
Tak, bo mimo że to Twój drugi poród, przez drogi rodne będzie przechodziło pierwsze dziecko.
uuulka, niezłe miałaś przygody z wiatrem...
masz dobry plan, żeby pierwsze dziecko urodzić przed 30. Tak jest najlepiej. Znam kilka kobiet, które odwlekały urodzenie właśnie pierwszego dziecka, a teraz (35 lat) robią co się da i niestety narazie bezowocnie. no cóż zegar biologiczny też w miejscu nie stoi. a Ty masz jeszcze czas na przekonanie męża. może zresztą sam niedługo zmieni zdanie. faceci po 30 to też dostają lekkiego świrka na punkcie dzieci.
ja Dominię urodziłam na kilka miesięcy przed ukończeniem 27, a Sebusia w wieku 32 lat. Ale wyobraźcie sobie, że moje dzieci od świąt Bożego Narodzenia upominają się o braciszka. mają pomysły, no... może gdyby mamusia była szczuplejsza??? Ostatnio stwierdzili, że przecież możemy adoptować jakiegoś chłopca. oni mnie czasami osłabają. taki adoptowany dzieciaczek wymag jeszcze więcej czasu i troski, nie wiem czy ja dałabym radę.
wracają do diety, to jestem głooooodnaaaaaaa.............. idę pić.............. wodę...... oczywiście....... pa
Snow zastanawia mnie czy już założyłeś rodzinę? Czy masz dzieci?
Bo jak cię czytam to sprawiasz wrażenie przemądrzałego dzieciaka.
Niby kiedy powinno się decydować na dziecko???
Jak sie już czegoś dorobiło i ma się duuuużo wolnego czasu - wtedy drogi forumowiczu jest się na emeryturze
Jestem po trzydziestce, mąż jeszcze starszy, jesteśmy 8 lat po ślubie a to nasze pierwsze dziecko - ty mnie nie ucz, że myśleć trzeba przed W naszym wieku to ostatni dzwonek.
Może nie zdajesz sobie sprawy ale w naszym kraju macierzyński dostaje sie tylko przez 4 miesiące - potem albo do pracy albo zęby w ścianę. Taki mały bąbel to około 600 zł miesięcznie jak sie nie kupuje super fajnych zabawek (samo mleko + pampersy to jakieś 250 zł).
Czyli koszty dochodzą a zarobki poważnie spadają. Mało kogo stać w naszym kraju aby godnie przeżyć z zarobków jednej osoby.
My od początku planowaliśmy, że dziecko pójdzie do żłobka.
Co do tego klubiku maluszka. Sama nie wiem. Niby wszystko ok ale lokal mają taki że wchodzi się bezpośrednio z chodnika do sali zabaw. Żadnego wiatrołapu nie mają. Jest parawan ale i tak dołem ciągnie od drzwi. Prawdopodobnie sie zdecydujemy na 2-3 dni w tygodniu jak sie ociepli a jeżeli nie zmienią się warunki lokalowe to na jesień będziemy szukać innego rozwiązania.
Co jeszcze - dzieci (od 2 do 4 lat) przez ten czas co byłam rzeczywiście snuły sie od zabawki do zabawki, nie miały zorganizowanego czasu. W przypadku mojego malucha to i tak częśc tego czasu przespałby - zresztą on jak sie znudzi to daje głośno o tym znać piszcząc okropnie, więc ciężko go zignorować.
Czytam wszystko na stronach internetu o porodówce w Rybniku Szpitala Wojewódzkiego.
Jestem przerażona, bo tam będę rodziła w marcu, a wszystkie, naprawdę 98% to negatywne wpisy
i bardzo krytyczne w związku z tą porodówką. Mieszkam w innym mieście, nie znam tego szpitala
ani oddziału, dopiero za dwa tygodnie sprowadzam się do Rybnika. Nie znam zadnego lekarza ani położnej.
Znajomi, którzy mieszkają w Rybniku, oraz moje koleżanki, które mają już dzieci -wszystkie rodziły poza Rybnikiem, Wodzisław lub Knurów luż Zory. Wszyscy namawiaja mnie abym rodziła gdzie indziej tylko nie w Rybnickiej porodówce.
Moja p,doktor poleca mi renomowana prywatną Klinikę, i też odradza poród w Rybniku, ale ja uparłam się , bo
tam mam rodziców i bedzie mi razniej. Zastanawiam się tylko, jak moze taki nowoczesny szpital, porodówka duzego miasta
dopuścić,aby opinia o tej porodówce przekraczała już granice miasta, niestety zła sława. Dlaczego dyrektor tego
szpitala , ordynator położnictwa nie robią nic, by temu zaradzić. Dalej kobiety rodzą poza Rybnikiem. Moja
kolezanka pierwse dziecko tam urodziła, ale z następnym już nie zaryzykowała. Rodziła w przyjaznym dla matki i dziecka
Wodzisławiu. Niektórzy piszą ,ze to rzeżnia, że położne i lekarze są bezduszni, obojętni, opryskliwi, nie pomagają,
nie rozmawiają, oraz pomoc i wsparcie w czasie porodu jest zerowe, a lekarze są niekompetentni i leniwi.
To wszystko przeczytałam i to nie zmieni mojej decyzji, by tam urodzić, ale ogarnia mnie coraz większy lęk.
To jest moje pierwsze dziecko i nie jestem najmłodsza, jeżeli jak piszą na forum dochodzi tam do rażących zaniedbań to się boję, jezeli położna nie pomoże mi psychicznie opanować tego lęku i bólu to będzie nie dobrze.
Ciekawe, czy to co piszecie, czytają lekarze i położne tej porodówki, i przez te lata olewają to i dalej
nie zmieniają tego wizerunku -to jest okropne !!!! Poradzcie co robić ???? Może mnie ktoś pocieszy, kto tam
rodził.
Jeżeli chodzi o cenę jakiego kolwiek leku to mnie to nie wzrusza mogę zapłacić tylko po co brać jak może są nie potrzebne. Wydałam mnustwo kasy na wszystkie badania hormonalne i pare innych. Wszyskie inne badania są dobre łącznie z tarczycą. A jeżeli chodzi o pośpiech to powiem tak jestem 10 lat po ślubie mam 32 lata i to jest chyba najwyższy czas na pierwsze dziecko, chociaż pani doktor ostanio mnie uspokajała że do 35 mam jeszcze czas później będzie jeszcze trudniej.